środa, 19 lutego 2014

PRZERWA

drogie aniołki: do końca nie jestem pewna tego co robię, ale przechodzę na przerwę.
tłumaczę (moim zdaniem o wiele ciekawszego) fanfica. o Jelenie.
jeśli chcecie, mogę podać wam link.
jeśli nie lubicie Jeleny, możecie wyobrażać sobie kogoś innego zamiast Seleny czy Justina.
fanfic jest bardzo polecany i jak na razie bardzo ciekawy.
myślę, że możecie chociaż przeczytać, zrobi mi się bardzo bardzo miło, a kto wie, może ktoś się zainteresuje?:)

chcecie link? piszcie w kom swoje username z tt, a od razu wstawie wam link:)


*kisses*

sobota, 15 lutego 2014

07. Niech rozpocznie się gra (+pytanie do Was)

-Obiad jest gotowy, nie idziesz jeść? - zapytał Justin wchodząc do mojego pokoju
-Chcesz także kontrolować czas na posiłki?
-Jesteś zamknięta na cały dzień
-To lepsze, niż patrzenie na twoją twarz - Justin wywrócił oczami
-Jeśli chcesz, dostaniesz je tu, w porządku. Mando Maria, przynieś proszę tutaj obiad
-Jaki masz problem? - zapytałam zirytowana, a on spojrzał na mnie pytającym wzrokiem
-Ja mam problem?
-Twoje wahania nastroju doprowadzają do szału! Przez minutę traktujesz mnie dobrze, a następnie upokarzasz mnie i bijesz. Później udajesz, że martwisz się o mnie? Nie potrzebuję twojej litości, nie potrzebuję cię!
-Wciąż jesteś na mnie zła?
-A jak myślisz? - wstałam z łóżka podchodząc do niego. - Pomimo gniewu, i tak zawsze jest mi ciebie szkoda. Problemy, morderstwa, napaście, oglądasz się za innymi, musisz mieć moralności.
-Za innymi? - zaśmiał się, krzyżując ręce - Dobrze wiesz, że to nie jest ostatnia czynność, którą wykonuje - przyciągnął mnie do siebie i szepnął mi do ucha - To z twoich ust słyszałem krzyczane swoje imię - odepchnęłam go, dając mu wyraz pogardy.
-Za kogo ty mnie masz? Nawet faceci, z którymi to robiłam byli bardziej doświadczeni od ciebie - czułam że trafiłam w jego punkt...a jednak nie.
-Zobaczymy - przyciągnął mnie z brutalnością i próbował pocałować z całych sił, ale dałam strzał w jego genitalia ze wszystkich sił i wybiegłam z pokoju, w dół po schodach.

Niech rozpocznie się gra.

Justin przybiegł do mnie wściekły, ale byłam pierwsza w kuchni, w tym samym czasie Maria też tam była i oczywiście, nic nie zrobił przed nią. Wpatrywał się we mnie, gdy byliśmy na kolacji i wzrok od czasu do czasu zamieniał się w złośliwy uśmiech.

Skończyłam pierwsza obiad i poszłam prosto do mojego pokoju. Po prostu zamknęłam drzwi, nie przeszkadzało mi, aby je zablokować. Justin był wściekły na mnie i na pewno nie przeszkodzi mi. Rozebrałam się i poszłam do łazienki wziąć prysznic przed snem. Otworzyłam drzwi i byłam zaskoczona stojącym chłopakiem przed nimi.

-Co ty sobie myślisz? Wynoś się!
-To mój dom, pamiętasz?
-Och nie poprosiłam o pozwolenie, aby wziąć prysznic, przepraszam, panie Bieber - powiedziałam, wkładając ironię w każde słowo. Zignorował mnie i zaczął się rozbierać - Piłeś? Co robisz? - on nadał mnie ignorował. Zdjął bieliznę zostając całkowicie nago.
-Teraz zobaczymy, kto tu jest najlepszy - przyciągnął mnie trzymając mocno moje biodra, a dreszcz przeszedł przez całe moje ciało. Starałam się jakkolwiek mu wyrwać, ale zatrzymał mnie, zaciskając ramiona wokół mnie. - Cicho - szepnął mi do ucha swoim ochrypłym głosem, co brzmiało w seksowny i podekscytowany sposób

Jego ego nie zawiodło. Robił tak z każdą.

OD AUTORA: przepraszam że przerywam, ale mam nie tyle co dość, a moim zdaniem to cholernie nudne i dla mnie męczące pisząc w co 2 rozdziale o ich TYCH SAMYCH intymnych igraszkach.pytanie brzmi: czy chcecie aby w co 2 rozdziale była ta sama scena erotycza co w każdym, czy chcecie abym coś pozmieniała i było to ciekawsze?
ps. nie dodawałam taki długi czas rozdziału, bo (przepraszam jeśli was to zdenerwuje, ale...) znudziło mnie pisanie tego w taki sposób cały czas.
ps2. tak, może zachowuje się teraz dziecinnie, ale naprawdę nie obchodzi mnie to teraz. czekam na odpowiedzi.

piątek, 31 stycznia 2014

06. Moje nieruchomości

Kilkugodzinny płacz zakończył się zaśnięciem. Jasne promienie powoli przebijały się przez białe zasłony. Otworzyłam powoli oczy i wzięłam jeden głęboki oddech. Wczorajsze słowa Justina natychmiastowo wróciły do mojego umysłu. Chciałam dać sobie jakiś znak, że to był tylko zły sen, ale niestety i tak się nie okazało.

Otworzyłam zasłony, a jaskrawe światło od razu wypełniły cały mój pokój. Ledwo żywa sięgnęłam do umysłu i mało by brakowało, a zapomniałabym o porannym prysznicu. Po orzeźwieniu wyszłam z pokoju i zeszłam na dół z obawą, aby tylko i wyłącznie nie spotkać Justina i nie musieć patrzeć w jego twarz choćby przez najbliższy czas. Zajęło mi to trochę czasu, aby znaleźć kuchnię w tym wielkim domu, a kiedy w końcu znalazłam, podziękowałam Bogu. Byłam nieziemsko głodna

-Och, dziewczyno, chodź na śniadanie - powiedziała Maria swoim dziwnym akcentem. - Musisz jeść, jesteś taka chuda...

Odsunęła krzesło dla mnie, a ja prawie że natychmiastowo usiadłam przy stole. Położyła na talerz kawałek ciasta i nalała do szklanki soku pomarańczowego. To był pierwszy raz od miesięcy, gdzie ktoś traktuje mnie dobrze. Jadłam i jadłam, nie mogłam odmówić kolejnych porcji. Po skończonym cieście służyła mi porcją sałatki owocowej. Nadal chce mi się jeść, ale miałam dość. Maria chciała mi wcisnąć jedzenie jak najgłębiej, aby jak najwięcej się zmieściło.

-Justin już jadł śniadanie? - zapytałam
-Ach, tak... Pan Bieber zjadł dawno temu, teraz siedzi w swoim biurze.
-Hm... Niczego innego nie mogłam się spodziewać.

Skończyłam biorąc ostatni kęs sałatki i pomogłam Mary sprzątnąć talerze i pozmywać naczynia. Powiedziała, że nie trzeba, ale ja nalegałam, nie miałam nic do roboty, a potrzebowałam czegoś do zajmowania się, aby nie myśleć więcej o NIM.

TYDZIEŃ PÓŹNIEJ...

Spędziłam większość dnia w zamkniętym pokoju. Wciąż nie chcę patrzeć na twarz Justina. Nie miałam nawet chęci, aby słyszeć jego głos. Nie mogłam zapomnieć tego, co mi powiedział. Czułam jeszcze większy brak mojej matki, chciałam ją tu trzymać i usłyszeć od niej, że wszystko będzie w porządku.

 Po tygodniu zamkniętym w czterech ścianach, postanowiłam że muszę zaczerpnąć chociaż odrobinę słońca. Chwyciłam swoją walizkę, z której wyjęłam krótkie, wyblakłe dżiny i koszule, po czym wyszłam na spacer do ogromnego ogrodu. Po wyjściu z domu, natknęłam się na Justina w basenie. Nagle poczułam jego wzrok na sobie. Wyszedł z basenu, a ja starałam się odwrócić wzrok z jego umięśnionego torsu, jednak nie potrafiłam. Miał na sobie tylko czarne kąpielówki, a krople wody spływały po jego gorącym ciele. Chwycił swoje potargane włosy i przeczesał je jedną ręką, a w drugiej trzymał butelkę wody.

-Co ty tu robisz? - spytał, kiedy podszedł do mnie
-Poszłam na spacer, zaczerpnąć odrobinę słońca
-A czy prosiłaś mnie o pozwolenie?
-A ponieważ jestem ci winna satysfakcji, powinnam zapytać o pozwolenie?
-Kupiłem cię, teraz jesteś moją własnością - zaśmiał się z kpiną
-Marzenia
-Wracaj do domu. Teraz. Jest tu pełno mężczyzn, którzy patrzą się na ciebie
-Co? Oni? To nic złego. Nie mam zamiaru siedzieć zamknięta wewnątrz, jak zwierzę w klatce, tylko dlatego, że się gapią - Justin zacisnął mocno pięści i podszedł bliżej, stając twarz w twarz ze mną.
-Zrobisz. Rozkazuje ci. Masz spełniać moje rozkazy - powiedział wolno i wyraźnie sycząc, a na koniec mruknął ze zdenerwowania
-Zobaczymy! - bez zastanowienia, splunęłam mu w twarz. Biorąc za sobą złość i konsekwencje ponoszące z tego, co właśnie zrobiłam. Justin uderzył mnie w twarz tak mocno, że upadłam na trawę. Czułam jak moje policzki momentalnie stają się gorące. Podszedł do mnie i złapał mnie za twarz, ściskając ją między kciukiem, a czterema palcami.
-Nigdy nie bądź taka śmiała, słyszysz mnie? Albo pożałujesz. Będziesz robić to, co chcę, kiedy chcę i to jest to.
-Nienawidzę cię - syknęłam
-Nie obchodzi mnie to - uśmiechnął się złośliwie, jak zawsze i uwolnił moją twarz, wstając. - A teraz, wyjeżdżam. Jednak mam nadzieję, że to było dla ciebie jako lekcja.

Wziął ręcznik ogrzany przez słońce i poszedł z powrotem do rezydencji. Całe moje ciało trzęsło się ze złości, nie mogłam już tego wytrzymać! Jeśli on myśli, że będę jego osobistym workiem treningowym, to niestety jest w ogromnym błędzie. 

***
Był wieczór, gdy Maria przyszła do mojego pokoju niosąc wielkie torby.

-Co to jest?
-Pan Bieber kazał przekazać to pani
-Powiedz mu, że nie chcę nic od niego, może wpakować to wszystko i... - zatrzymałam się, kiedy znajoma sylwetka weszła do pokoju.
-Zostaw mnie w spokoju z nią, Maria - skinęła głową i szybko wyszła z pokoju. Przewróciłam oczami
-Po co są te torby?
-Powiedziałem im, aby kupili kilka rzeczy dla ciebie. Jeśli nie są one w twoim stylu, lub jeśli czegoś nie lubisz to po prostu powiedz, a wymienię. Zauważyłem twoje ubrania i poza tym... są stare, więc...
-Nie chcę niczego, co pochodzi od ciebie. Możesz odnieść wszystko z powrotem. - mówiłam poważnie - Myślisz, że przekupisz mnie za jakieś rzeczy? Mylisz się
-Nie chcę cię przekupić. Staram się pomóc
-Przecież cię to nie obchodzi! Jesteś miły, dlaczego? Czego chcesz?
-Nie chce niczego
-A ja chcę wrócić, to wszystko
-Będziemy tu. Jeśli chcesz nadal chodzić w swoich starych ubraniach, nie krępuj się, ale to nie będzie trwać za długo. Następnie możesz chodzić nago, jeśli chcesz, mnie to nie obchodzi. W rzeczywistości, uwielbiam to - uśmiechnął się złośliwie i spojrzałam z dala od niego. Śmieszne. - Decyzja należy do ciebie, rób co chcesz

Wyszedł, zatrzaskując drzwi i po raz kolejny zostawiając mnie wściekłą. I nieco zdziwioną, czując ciekawość kwitnącą we mnie. I zanim umrę, chyba mogę sprawdzić torby, prawda? Wstałam z łóżka i podeszłam do jednej z pakunków. Było tego pełno. Ubrania, buty, wszystko. Podobał mi się każdy najmniejszy kawałek i byłam pewna, że Justin wiedział, co kupuje. Wiedział, że nie jestem typem kobiety, która nie obejdzie się bez seksu, albo która dzień w dzień marzy o łóżkowych sprawach

Nie mogłam odmówić, kupił je dla mnie. Ale to oczywiste, że robię to dla siebie, a nie dlatego, że to on mnie prosił. Zwycięstwo.

______________________________________________________
WOLICIE WYŚRODKOWANY TEKST, CZY DO LEWEJ?

sobota, 18 stycznia 2014

05. Nie jesteśmy małżeństwem

Justin ostrzegł mnie, kiedy przyjechaliśmy, dreszcze przeszedł przez całe moje ciało. Nie wiem, czego miałam się spodziewać, nie wiem, jak moje żyje potoczyło by się...do tej pory. Czułam się jak obiekt rzucany tam i z powrotem.

Justin wyszedł i wyjątkowo mi pomógł. Wziął moją walizkę i zarzucił ją ostrożnie. Brama otworzyła się przed nami w ogrodzie i zauważyłam, że było więcej strażników. Ogromne grono mężczyzn ubranych na czarno. Niektórzy z nich byli ogromni i trzymali ciężkie bronie w rękach. Zapytał mnie, czy mam wszystko, czego potrzebowałam. Był bogaty, to jasne. Zaproponował mi pół miliona dolarów na moje pierdoły, ale jaki był sens posiadania tych wszystkich pieniędzy? Zastanawiało mnie, co on robił w życiu? Postanowiłam spróbować uzyskać odpowiedzi na te wszystkie pytania, a następnie chciałam wiedzieć co zrobi i uczyni ze mną.

Don był ogromny i bardzo piękny. Weszliśmy do salonu. Widać było trzech mężczyzn siedzących i wpatrując się w telewizor oglądając mecz koszykówki

-Co wy robicie w moim domu sukinsyny? - Justin powiedział żartobliwie, na powitanie
-Hej, Drew - odrzekł, po czym ponownie otworzył swoje usta -Niech to szlag, Bieber!
-Co to za suczka? - inny zapytał patrząc na mnie z euforią.
-Claire - odpowiedziałam cicho

Czułam się trochę jak suka, a na dodatek w tej jakże krótkiej sukience.
Zauważyłam, ze Justin spojrzał na dwóch mężczyzn i uderzył każdego w tył głowy.

-Więc...
-Maria! - Justin zawołał tajemniczą osobę przerywając mi

Pulchna kobieta z brązowymi, krótkimi włosami i białym fartuszkiem wyszła z pokoju
-Tak, proszę pana? - to było oczywiste, że była tu na siłę, zmuszona.
-Zabierz ją do pokoju - kiwnął głową w moją stronę - Teraz
-Oczywiście

Gosposia popatrzyła na mnie i następnie chwyciła moją torbę

Justin POV

Chris i Rayn spojrzeli na Clarie z góry na dół. Oczywiście ona nie zwróciła najmniejszej uwagi, nie przeszkadało jej nawet ta maleńka, srebrna sukienca. Zaczeli "gruchotać" i to mnie irytowało. I tak była za ładna jak dla nich. Gospodyni szybko wstała i zabrała Claire do pokoju. Byłem gotowy na wykład, który zaraz mieli mi zaprezentować, wiec czym prędzej rzuciłem się na kanapę obok nich.

-Kim jest ta dziewczyna i co ona tu robi z walizką?
-Ona będzie tu mieszkać - powiedziałem zwyczajnie
-Mieszkać tu? - Ryan zapytał z wymalowanym oburzeniem na twarzy, a ja przytaknąłem -Ok, znowu nowa dziewczyna, Drew?
-O co ci do kurwy nędzy chodzi? - wziąłem od niego piwo i pociągnąłem łyka z puszki
-Jak się poznaliście?
-To za długa historia, jak dla ciebie
-A co powiesz jej matce, jak wróci? - zapytał Chaz
-Nie wiem, powymyślam wymówki
-Stary...Ona jest gorąca jak cholera! - powiedział Chris, ale wyglądało to raczej, jakby głośno myślał. Prychnął
-Kto wygrywa mecz? - uniknąłem tematu

Claire POV

Maria zostawiła mnie w absolutnej ciszy, samej w pokoju. To było nawet lepsze niż mój pokój w starym domu. Wyszła i zostawiła mnie w spokoju, abym się rozpakowała. Wyszłam z pokoju i pootwierałam wszystkie drzwi, szukając pokoju innego niż Justina. Pokojówka musiała popełnić błąd, to oczywiste, że nie będę w tym samym pokoju co on. Przez buty rzucone na podłodze w rogu pokoju, po zwinięte papiery walające się w najmniejszych kątach szafek. Nie wiem, jak długo stałam tam, patrząc na jego rzeczy. Nie było aż tak brudno, jak się spodziewałam, co prawda nie było też za czysto. Łózko pachniało jego perfumami. Odetchnęłam głęboko i położyłam się na łóżku obejmując jedną z poduszek. Byłam tam kilka minut, aż usłyszałam otwierające się drzwi, po czym zerwałam się w łóżka i szybko na nim usiadłam.

-Co ty tu robisz? - Justin zapytał mnie
-Powiedziałeś mi, abym poszła do pokoju
-Nieodpowiednie drzwi, ten pokój jest mój
-N-nasz pokój, prawda? - wybuchnął śmiechem, a ja nie zrozumiałam
-Głowa cię boli, czy co, Claire? Rzeczywiście myślisz, że będziemy spać razem, czy co? 

Tak, to było to, co myślałam, ale najwyraźniej byłam w błędzie

-Więc to nie jest to? To po co mnie kupiłeś?
-Pragnąłem cię, ale nie mogłem zamieszkać w klubie

Jeśli myśleliście, że wtedy mi było źle, to w tym momencie umarłam

-Ale, ale...to w samochodzie...
-To był seks, Claire. To że cie tylko kupiłem, nie znaczy, że jesteśmy małżeństwem! Rozumiesz? To jest to. A teraz wynoś się z mojego pokoju. Pamiętaj, jeśli czegoś chcę od ciebie, to cię wezwę

Te słowa obijały się w mojej głowie, nie mogłam ich wymazać z pamięci, nie reagowałam, czułam jak by ktoś pokopał i rozbił moje serce na drobne kawałeczki. Justin otworzył drzwi i czekał na mnie, aż opuszczę pokój, ale nie mogłam się ruszyć, wciąż nie dowierzałam, a on po prostu prychnął - PA

Zebrałam siły i wstałam powstrzymując łzy. Nie będę płakać przed nim, nie dam mu wygrać. Zatrzasnęłam za sobą drzwi i szłam powoli do pokoju, który teraz był moim. Jak śmie mnie tak traktować, widząc to wszystko? Czułam obrzydzenie do siebie, pozwalając mu do posunięcia się tak daleko, do tego, w jaki sposób mnie potraktował. Poszłam do łazienki mojego pokoju, który również był ogromny, ale nie obchodziło mnie to. Potrzebowałam kąpieli, aby pozbyć się go chociaż raz. Nie mogłam tego uniknąć, płakałam pod prysznicem. Teraz będę zabawką w jego rękach i nie miałam innego wyboru. To było moje przeznaczenie i nie miałam dokąd uciekać.
_________________________________________________
rozdział może i krótki, ale jak dla mnie ciekawy:)

{{komentujesz = motywujesz!}}

CHCECIE NOWEGO TŁUMACZA? SZUKAĆ KOGOŚ INNEGO? CAŁY CZAS MAM WRAŻENIE, ŻE ZUPEŁNIE NIE PODOBA WAM SIĘ MOJE TŁUMACZENIE...

sobota, 11 stycznia 2014

cd. 4. 2/2 + zwiastun

To był Justin, byłam cała blada, a moja krew nigdy nie była taka zimna. Wydawało się, że byłam zamrożona. Erick zgarnął czek i wyglądał, jak gdyby wygrał na loterii, dosłownie

-Idziemy? - Justin zaśmiał się ironicznie.

Nawet o tym nie myślałam, a zanim się spojrzałam za siebie, wzięłam duży skok i zaczęłam biec przed siebie, biegłam ile sił w nogach nie zważając na to, gdzie jestem, aż wkońcu dotarłam do ślepego zaułka, nie było powrotu. Gdy tylko Justin podbiegł, złapał mnie gwałtownie za ramię i zabrał ze sobą.

-Pomocy!Pomóżcie mi!
-Nie ma sensu prosić o pomoc, bo teraz jesteś moją własnością. Mam cię, jesteś moja
-Oszalałeś! Pomocy! - ponownie krzyknęłam, ale dalej na próżno

Justin próbował umieścić mnie w samochodzie, ale ja trzymałam się z całych sił dachu auta. Próbował oderwać moje ręce, co mu się udało, bo miałam dość z nim walki i palce mnie bolały od bicia. Był silniejszy ode mnie. Rzucił mnie do środka samochodu, razem z moją małą walizką. Zamknął szybko moje drzwi. Obkrążył swoje auto dookoła a następnie zajął swoje miejsce. Zaczęłam się kręcić i walić w drzwi próbując je jakkolwiek otworzyć, niestety były zamknięte. Prychnął. Justin wziął moje ręce i zobaczył siniaki.

-Mam tu apteczkę

Posiada zestaw awaryjny w limuzynie, wow. To jest limuzyna... próbowałam przetrawić tę myśl, podczas gdy Justin sięgnął do schowka i wyciągnął plastry, a następnie umieścił je na moich obolałych palcach.

-Gotowe

Zdjęłam rękę z jego ramion i spojrzałam przez okno. Poczułam jego wędrujące ręce po moim udzie, w górę i w dół. Zamknęłam oczy, nie ufając jemu, ale po chwili je otworzyłam i popatrzyłam na niego, a on odpowiedział złośliwym uśmiechem.

-Co robisz? Przestań! - chwyciłam jego rękę

On dalej robił swoje, ignorując mnie, aż jego dłoń dotknęła mojej prywatności. Zamknęłam oczy i pochyliłam głowę, czyniąc tym znakiem za przyjemny. Podszedł do mnie i zaczął lizać swoim językiem moją szyję, co mnie trochę zdegustowało. Zabrał swoją twarz i złożył na moich ustach szybkiego buziaka. Próbowałam przerwać pocałunek, ale szybko się poddałam. Nasze języki przeniosły mnie w jeszcze większe poczucie adrenaliny, pozostawiając mnie bez zatrzymania. Kładąc rękę na jego szyi, a on w mojej talii. Leżałam na kolanach i kontynuowałam pocałunek. Moja pochwa pulsowała dziko, potrzebowałam go, nawet nie próbowałam zaprzeczyć. Położył ręce między moje nogi i ruszał w górę, aż w końcu dotarliśmy do mojej prywatności. Było duszno.

Kontynuowaliśmy pocałunek, a Justin zaczął mi powoli masować. Już nie trzymałam jego ręki, a chciałam tylko pomóc. Położyłam rękę na jego i pomogłam mu masować moją prywatność. Zerwał moje majtki i zaczął poruszać szybciej i szybciej, co doprowadzało mnie do szału. Nie mogłam się oprzeć, jednak to wiedziałam że muszę. Spojrzałam w oczy Justina i cicho jęknęłam. Wzięłam od niego rękę w niezdarny sposób, odpięłam guzik od jego spodni i włożyłam rękę do jego bokserek. Jego penis był wyprostowany, robiłam okrężne ruchy, które uczyniły go o niskie i stłumione jęki. Wyprostował się na kolanach, nie wytrzymał, usiadł, a jego ręce były na moich udach.

-Do rzeczy, proszę, zostaw mnie nago - zapytałam, łamiącym się głosem

I nie trzeba było pytać drugi raz. Rozpiął przód, pozostawiając moje piersi narażone. Chwycił w dwie moje piersi i zaczął całować moją szyję. Wywróciłam oczami. Dupek. Jego ręce zaczęły zgniatać moje piersi mocno. Spojrzałam na jego penisa, a potem na jego twarz. Justin zaśmiał się i mocno ugryzł mnie w piersi, ból nie był odczuwalny w stosunku do przyjemności, jaką czułam. Uwolnił swojego członka ze spodni i zaczął "bawić się jego własną zabawką", która denerwowała Justina. Limuzyna była ogromna, zwinnym ruchem okrążyłam Justina z zamiarem leżenia na ziemi, ale tak szybko, jak go zostawiłam, przyszedł do mnie jak zwierzę, przewracając mnie na ziemię i "kładąc" się "na" mnie. Justin natychmiast i gwałtownie we mnie wszedł, mocno jęknęliśmy, nie obchodziło mnie, czy kierowca się domyślał.

-O mój boże...twój...- jęknęłam nie mogąc dokończyć zdania. - Szybciej!

Dojechaliśmy na miejsce. Odchyliłam głowę do tyłu z napięcia, a on pocałował mnie namiętnie. Był wciągający. Moja pochwa drgała pod wpływem jego członka we mnie. Spojrzałam w oczy Justina, po czym wyciągnęłam się w bok i się wydostałam. Wstałam gotowa się ubrać, ale pociągnął mnie i usiadłam mu na kolanach. Nie mogłam odmówić. Pocałował mnie w plecy i wbił trzy palce w moją intymność powoli, a swojego penisa włożył w mój tyłek i poruszał się szybko.

-Dobrze, suko!

I oblizał palce z łatwością, podczas gdy rzucił złośliwym wzrokiem na mnie. Zaśmiał się i rzucił mnie na miejsce obok, z czego zadrwiłam. Próbowaliśmy złapać równomierne oddechy, gdy kierowca ostrzegł:

-Idziemy, panie Bieber, mogę otworzyć okna?
-Zaczekaj!

Zapięłam sukienkę i otworzyłam drzwi. Harmider opanował całą ulicę. Uzbrojeni ludzie rozrzuceni wokół pustej ulicy. Zatrzymaliśmy się przed domem

-To tu - powiedział Justin

_______________________________________________________________________
agckdjsagueyuachjkdsgajhdgjshacgds przetłumaczyłam i to taki rozdział, o matko. przepraszam. kontynuacje* rozdziału. i jak wrażenia? aż tak strasznie pisze?:(
p r z e p r a s z a m

CHCECIE ZWIASTUN W WERSJI POLSKIEJ?:)

środa, 8 stycznia 2014

PRZEPRASZAM

p r z e p r a s z a m
za to co właśnie robię, ale nie mam innego wyjścia, powiedzmy że na jakiś czas zawieszam.
zwyczajnie chcę zrobić tak: przetłumaczyć rozdziały i następnie dodawać, a nie żebyście czekali 2/3 tygodnie aż przetłumacze kolejny rozdział.
wiecie, że wcale nie jest mi łatwo, bo jeśli nawet mam swoje sposoby na tłumaczenie to nawet nie mam jak skopiować tekstu żeby jak niektórzy wstawić na tłumacza, a muszę najpierw wszystko tłumaczyć, później odmieniać różne formy i przyznając się: zmieniać, żeby wszystko jakoś się poskładało do kupy.
nie jestem pewna, czy ktokolwiek się przejmie, bo nawet nie wiem czy ktokolwiek to czyta, oczywiście dziękuję za te 600 odwiedzin, ale nie jestem pewna czy to nie jest na zasadzie: wchodze i wychodze.
więc, jeśli to przeczytacie, proszę o komentarz, to mnie motywuje, napiszcie co sądzicie i czy chcecie, aby była przerwa np. 2 miesięczna, czy mam dodawać rozdziały co 1-3 tygodni?
ŁASKAWIE PROSZĘ: JEŚLI PRZECZYTAŁAŚ, TO NA GŁUPA NIE OMIJAJ, A POWIEDZ CO SĄDZISZ I JAK CHCESZ.

!!pamiętaj!! KOMENTARZ -> MOTYWACJA

ps. kocham was tak bardzo mocno:(