wtorek, 31 grudnia 2013

04. Sprzedana

*Miesiąc później*

Po tym, jak Justin wyszedł z pokoju czułam się źle, to wyglądało na to, jakbym właśnie spotkała kogoś, kogo nie powinnam. On mnie okłamał i dzięki niemu spędziłam cztery dni w "ciemnym pokoju" Buster Erick. Wierzył w jego słowa. I kiedy przypominam sobie te noc, czuję złość. Albo nie, wściekłość. Tak, to czułam. WŚCIEKŁOŚĆ. Nick to frajer, drażni mnie mówiąc, że to moje pragnienie. Życzę mu cholernej przyszłości. Po tym wszystkim, co zdarzyło się, poszedł do tego sukinsyna, czułam chęć dalszego rozwinięcia. Byłam bardziej pewna siebie przez niego, ale tych dwunastu mężczyzn przyprawia mnie o mdłości. Byłam zmuszona oczywiście. Każda noc była dla mnie koszmarem. Na Justina mogę być tylko zła, który spędził miesiąc, bez wychodzenia do mnie... Był dupkiem, a ja nie zdawałam sobie z tego sprawy. Nick czasem był niesamowicie miły, wyciągnął do mnie "pomocną rękę" i powiedział, że od kiedy Bieber tutaj uczęszcza, byłam drugą, z którą spał. Pierwszą była Emilly, dziewczyna, która została sprzedana dla człowieka. Zawsze był bardzo wybredny w swoich wyborach i nigdy nie miał pojęcia kogo wziąć do łóżka, więc spał ze mną, bo miałam coś wyjątkowego. Tylko że ten idiota właśnie chciał "zabrać" moje dziewictwo i nic więcej.
W czasie spędzenia w pokoju za nieposłuszeństwo zastanawiałam się, czy przybyłam do klubu tylko do bicia? Pamiętał, jak płakałam. Mały pokój był gorszy od więzienia, codziennie byłam bez jedzenia i picia. Kiedy wyszłam z ukrycia, coś mnie rozczarowało. Cztery dni i to nie skuteczne. Skończyłam z tym, odzyskiwałam myśli i nadzieję, że nigdy nie spotkam się z Justinem.
Aż usłyszałam w pokoju, zawsze odizolowanym od ich rozmów, patrząc przez okno, limuzyna zatrzymała się przed klubem. Blondyn wyszedł z samochodu. Miał czarne okulary i czarną skórzaną kurtkę. Nie miałam więc jak dobrze zobaczyć jego twarz, ale przypominał mi kogoś. Dziewczyny zamilkły i wpatrywały się w drzwi ze strachem. Spojrzałam na nie tępo, po czym wstałam i poszłam w dal. W pokoju było nudno i ani odrobiny powietrza. Poszłam do łazienki, umyć twarz. Usłyszałam jego głos. Bardzo znany. Tak, to był głos Justina. Moja krew gotowała się z wściekłości, a moje serce prawie wyskoczyło. Wydaje mi się nawet, że ten idiota mnie dotknął, co nie sprawiało mi ani odrobiny spokoju. To jasne, że byłam dla niego tania, przecież mnie skrzywdził. Wyszłam z łazienki w pośpiechu i z każdym krokiem czułam jak moje serce bije coraz szybciej. Justin podbiegł i złapał mnie za ramię. Spojrzałam na niego ze złością, a on spojrzał na mnie z podwojoną siłą. 

-Co ty sobie myślisz? - wrzasnął z szeroko otwartymi oczami, kierując na mnie pięścią.
-Co myślę? Co ty sobie myślisz?! Wiesz co mi zrobili?! - powiedziałam głośno

Erick przechodził obok mnie, aby zobaczyć całą sytuację, jednak Justin dał negatywny znak dla Ericka i stanął jak szczeniak. Justin właśnie tak mnie słuchasz...

-Jesteś idiotą! Sukinsynie, użyłeś mnie, a potem wyjechałeś i nie wróciłeś, by dać JAKIKOLWIEK ZNAK! - krzyknęłam.
Mówiła tak głośno, że dziewczyny opuściły pokój i przyszły obejrzeć "walkę", nawet dozorcy przyszli
-Ty... Wiesz, jak bardzo cierpiałam idioto! Erick zatrzasnął mnie w jednym pokoju, zostawiając mnie i zmuszając do kąpieli w wannie lodu! Prawda boli? - powiedziałam prawie ze łzami w oczach.

Justin po prostu spojrzał na mnie i to najbardziej zdenerwowało.

-I wiesz, co jest najgorsze? Obiecałeś mi, że przyjedziesz. I nie wróciłeś... Nie patrz się na mnie, jakby nic się nie stało! - Justin zamilkł na chwilę, bez żadnej reakcji, już miałam wydać cios w jego klatkę piersiową, ale on chwycił mnie za nadgarstek i ciężko pchnięta w przód pozostałam twarz w twarz z nim. Jego piwne oczy zatopiły się w moich. Spojrzał na mnie z uśmiechem na twarzy. Zbliżył mnie do niego i czułam jego oddech, byłam zdenerwowana, wszyscy ci ludzie patrzyli na nas. Nasze usta prawie się stykały, a on powiedział wszystko spokojnie i pogodnie:

-Wróciłem, prawda? - powiedział patrząc mi w oczy i nagle zmienił swoje oblicze. - Kurwa! Spójrz na mnie! - podniósł głos

Zamknęłam oczy z całej siły, a on rzucił mnie na ziemię i stanął nade mną, ścisnął mnie za policzek. Otworzyłam oczy.

-Odpowiedz! Wróciłem, tak? - zapytał ponownie, lecz jego gniew był już słyszalny w jego głosie.
-T-tak... - powiedziałam, obawiając się tego, co może mi się stać.
-Brawo. Ale wiesz, jesteś w błędzie co do jednej rzeczy, wiesz co? - jego usta były blisko moich.
-Nie, ja już odpowiedziałam
-Powiedziałem, że wrócę, ale nigdy nie powiedziałem, że dla ciebie.

Wstał i uśmiechnął się do jednej z moich koleżanek, Kelly. Podszedł do niej, uderzył ją w tyłek i zniknęli w kierunku jakiegoś pomieszczenia, prawdopodobnie tego, w którym jeszcze miesiąc temu byłam tam ja z nim. Podczas wspinania się po schodach Kelly uśmiechnęła się do mnie. Tak, teraz ona będzie zdana na Justina. Wszyscy zniknęli z pokoju. Erick tylko spojrzał na mnie. Pochyliłam głowę i poszłam do sypialni, Erick zadał mi proste pytanie, ale jednak coś było w nim podchwytliwego. Niby czemu znowu o to zapytał?

-Claire, ile masz lat?
-17, dlaczego pytasz?

Wyglądało to na poważne, ale nic mi nie odpowiedział, więc poszłam dalej.
Przechodząc obok pomieszczenia, w którym Justin był z Kelly, słyszałam jęki, które zresztą były głośne. Starałam się nie nazywać tego, ale to boli, poszłam do łazienki, pochyliłam się nad umywalką i płakałam zastanawiając się, dlaczego to musiało się stać ze mną, prosząc Justina przestać zachowywać się tak, by nie okazał się spełniony. Więc kurwa przestań Kelly, chcę zapomnieć, jęki, które mnie bolą. Nagle usłyszałam, jak Erick otwiera drzwi sypialni, zastanawiając się, gdzie jestem. Wstałam i umyłam twarz, otworzyłam łazienkę i poszłam do niego

-Tu jestem...
-Płakałaś?
-Nie, to nic takiego, to tylko za domem.... - skłamałam
-Ten dom nazywa się Bieber? - zaśmiał się dziko, moim pragnieniem było, aby dał sobie spokój z nim, ale zatrzymałam się, bo wiedziałam, co może mi się stać.
-Dlaczego przyszedłeś? - uniknęłam tematu
-Masz spotkanie. Dziś jest aukcja młodzieży i będziesz sprzedawana. Chodź!

Pociągnął mnie za rękę i ciągnął mnie w dół korytarza. Nie słyszałam już jęków, a drzwi były otwarte, nie obejrzałam się i ruszyłam dalej.

-Nie mogę być sprzedawana Erick... Proszę zostaw mnie tutaj.
-Teraz Claire może to być okazja dla Ciebie! Czy nie był to to, co chciałaś? - wziął srebrną suknię w moim rozmiarze i mi podał - Masz teraz własny strój

Pobiegłam na górę ubrać sukienkę. Miał tylko mnie i inną dziewczynę do sprzedaży. Spędziłam w przebieralni 15 minut i zeszłam na czas.

-Claire Fabray. 17 lat. Używana przez 13 mężczyzn...

Erick powiedział, 13 mężczyzn z Bieberem, nie zwracałam uwagi na jego słowa, ale 5 mężczyzn, którzy zostali postawieni na trybunach siedzą przede mną. Światła były wyłączone, a ja nie miałam za dobrze jak zobaczyć oblicza mężczyzn. Ale zarówno pięciu okazało się grubo po 40. Czułam się jak gówno. Jak się tu znalazłam? Mój los do tego konał? Pomyślałam. Wiele, wiele mężczyzn dawali coraz wyższe stawki na mnie... nie zwracałam uwagi na nic. Dopóki jakiś mężczyzna stawił $ 300.000 byłam gotowa, byłam już do sprzedaży, to był ten czas. Kiedy Erick powiedział "SPRZEDANE" człowiek krzyknął:

-Stop! 500 tysięcy dolarów!

"O mój Boże!", pomyślałam. Aż tyle? Kto jest na tyle szalony?

-Ktoś da więcej? Daje... DWA... TRZY! Sprzedane! Gratulujemy zdobycia nagrody  - Erick powiedział, odnosząc się do mnie, jakbym była jakimś obiektem.

Moje gardło było suche, może to być dowolny, stary dziwak. Kiedy pojawiła się twarz w świetle, zamarłam. To był...
______________________________________________________________________
NA POCZĄTKU BARDZO, ALE TO BARDZO CHCIAŁABYM PODZIĘKOWAĆ ZA 300 WYŚWIETLEŃ HCJDGSKCSGKJ BARDZO SIĘ UCIESZYŁAM, ŻE JEDNAK CZYTACIE TO I NIE OLEWACIE MOJEJ PRACY:)
***
kocham Was trzymać w niepewności haha, ale zapewne się już domyślacie:) Nie mogłam dłużej tłumaczyć, ponieważ jak wiecie nie mam zbytnio czasu, zwłaszcza dzisiaj:( Rozdział był dłuższy, ale z tego powodu musiałam go skrócić, zwłaszcza że bardzo chciałam dzisiaj dla Was go wstawić.
WIĘC... TERAZ MI NAPISZECIE CZY CHCECIE KONTYNUACJE DO KOŃCA W TYM ROZDZIALE, CZY TEŻ CHCECIE NASTĘPNY, PIĄTY ROZDZIAŁ Z DOKOŃCZENIEM TEGO?
(z powodu zbliżającej się szkoły, rozdziały będą dodawane co TYDZIEŃ(?) L U B wcześniej (?))

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! NIE PRZEPIJCIE TAM HAHAHA:*:* 

piątek, 27 grudnia 2013

03. Pierwszy klient


-Nic, ja tylko mówię cześć - zaśmiał się. -Jak masz na imię?
-Claire*, a ty?

Próbowałam trochę zmniejszyć napiętą atmosferę między nami. To dziwne, bo w tej chwili znajdowaliśmy się w mojej obecnej pracy, a on dalej wydawał się miły.

-Justin, ale wielu mówi Drew lub Bieber, a ile masz lat? Jego oddech zmieszany był jednocześnie ze świeżą miętą i alkoholem wydychanym przez nos co aż zawracało mi w głowie.
-17 - powiedziałam rumieniąc się.
"Bardzo młoda i już tu pracuje" - pomyślał.
-Widziałem, że nie za bardzo byłaś przyzwyczajona do sceny - zaśmiał się.
-Tak, jestem nowa w tej branży - powstrzymałam śmiech
-Zdałem sobie sprawę... nigdy nie widziałem cię tutaj.

Czas mijał, a on zapłacił za mojego drinka. Rozmowa była całkiem przyjemna. Zanim się zorientowałam, moje usta były już przyklejone do jego, pocałunek był ciepły i słodki, odzyskałam spokój w tym samym czasie. Nasze języki toczyły walkę, magiczne uczucie. Wydawało się, że wszystko wokół nas znikło, a ja zapomniałam gdzie jestem. Zatrzymaliśmy pocałunek.

-Chodźmy gdzieś w bardziej prywatne miejsce - powiedział słodko łapiąc mnie za rękę.

Nie bałam się, to znaczy... nie myślałam już nawet o tym, co robimy. Czułam jak mój żołądek wywraca fikołki, nie byłam na to przygotowana, a tym bardziej nie czułam się dobrze i wygodnie obok Justina.


...


Doszliśmy do pustej sali, była najlepsza w pomieszczeniu. Wróciliśmy szybko do pocałunku. Czułam jego ręce pieszczące moje plecy, podczas gdy niemal leżałam na nim.

Justin opuścił moje ramiączka. Wzdrgnęłam się

-Co? - uniósł brwi i spojrzał na mnie
-Ch-chodzi o t, że nie jestem przygotowana, przepraszam, muszę wyjść i porozmawiać z Erickiem. Nie zrobisz tego, a tym bardziej teraz i to z nieznajomym! Idę złożyć skargę do niego/

Poszłam szybko do drzwi, aby otworzyć aż Justin przytrzymał je ręką

-Czekaj! Boisz się, prawda? Dlaczego się boisz?
-Nie boję się! - odpowiedziałam szybko drżącym głosem - Tak, trochę się boję. Musiałam tu przyjechać, nie będę wdawała się w szczegóły, ale nie powinno cię to obchodzić, jesteś tylko jednym z tych, którzy przyjeżdżają tutaj, aby bawić się naszymi ciałami!
-Poczekaj, jesteś dziewicą?
-Tak, jestem, więc nie jestem na to gotowa, przepraszam. Teraz możesz iść i wybrać kogoś bardziej doświadczonego

Spojrzałam na Justina, wierząc, że będzie to dokładnie to, co by zrobił, gdyby wstał z łóżka i podszedł do mnie. Odgarnął kosmyk moich włosów za ucho, pogłaskał moją twarz i spojrzał mi w oczy.

-Uspokój się, nie zaboli, obiecuje, dobrze? Zaufaj mi
-Ja-ja-nie mogę. - mój oddech stał się bardziej ciężki, a moje serce zaczęło przyspieszać jeszcze bardziej z obawienia. Zamknęłam oczy
-Proszę zaufaj mi.

Jego słowa odbiły mi się echem w uszach. Powiedział to takim chrapliwym i seksownym głosem. On jest dla mnie taki miły... To było wszystko takie słodkie i soczyste, że się poddałam.

Justin posadził mnie na kolanach oplatając moje nogi wokół jego pasa, dając mi w zamian kilka pocałunków. Wyłączył światła i położył mnie na łóżku, co dało mi dziwne uczucie, byłam już trochę podekscytowana. Jego ręce zeszły prosto do moich piersi, gdzie dołączył do nich i zaczął je delikatnie lizać. Z prędkością zrzucił ze mnie stanik i lekko zaczął ssać mojego lewego sutka masując je. Ciężko oddychałam. Jedną ręką ściągnął ze mnie shorty wraz z majtkami i zaczął masować moją łechteczkę, co dało mi o wiele większy przyrost emocji. Uniosłam biodra nieznacznie ze względu na przyjemności, chcąc więcej. Justin wstał, zdjął bluzkę i spodnie, pozostawiając tylko białe bokserki. Zaczął całować mnie po całym ciele. Zaatakował mnie ponownie biorąc moje majtki zębami, zostawiając mnie zupełnie nagą. Rozkraczył moje nogi, gdzie od razu wsunął we mnie dwa palce. Jego palce robiły koliste ruchy, pocałował mnie i wyciągnął ze mnie rękę. Jęknęłam mu w usta. Ponownie ściskając moje piersi, tym razem z większą siłą wziął swojego kolegę. Znowu zaczął całować mnie po całym ciele dochodząc do mojego intymnego miejsca, dotknął je swoim członkiem wchodząc we mnie. Strach ponownie wrócił, ból był nie istniały. Jęknęłam mu do ucha. Wbiłam paznokcie w jego tors, gdy zaczął się poruszać. Pierwszy ruch był miękki i powolny, ale od razu zwiększył prędkość i zmusił mnie do głośnego jęku. Chwycił mnie w pasie i obrócił mnie, że teraz byłam całkowicie na dole. Ponownie wbiłam paznokcie w jego plecy prosząc tym samym o więcej. Moje ciało wiło się, to było cudowne, aż wkońcu uwolnił się. Ścisnął moją talię przerzucając moje ciało nad nim i wkrótce poczułam jak jego gorący płyn zaatakował mnie. Moje zakłopotanie zniknęło, aż do kolejnego ruchu. Posadził mnie na swoich kolanach i znowu zaczął ssać piersi. Oboje mieliśmy nierówne oddechy.

-Zmęczyłaś mnie, Claire - Justin szepnął mi do ucha 

Nie miałam nic do powiedzenia, nie wiedziałam co mam robić, chłopak, który był prawiczkiem, nie wypadł źle. Nadal próbowaliśmy złapać regularne oddechy. Jego ochrypły głos wywoływał u mnie podekscytowanie, ale nie podobało mi się sposób, w jaki powiedział ostatnie zdanie. Wydawało się pół suche i aroganckie, przeciwieństwo do Justina, którego spotkałam godzinę temu. Spotkałam go bardzo niedawno i już mu zaufałam? Obudź się, Claire. Nie, nie mogłam. To dla mnie za dużo, zwłaszcza, że ten moment był dla mnie w wyjątkowy, w ten czy inny sposób.

Nadal siedziałam Justinowi na kolanach, naga. Całował moją szyję, masując jedną z moich piersi, a ja zadbałam o jego szyję. Spojrzałam na ściany zastanawiając się, co właśnie się stało... Pierwszy mój przeznaczony właśnie dla niego?

...

Obudziłam się i pamiętałam wszystko, co się stało. Justin wciąż był obok mnie, spał jak anioł, tak pięknie. Przebiegłam ręką w jego blond włosach, na co się zgodził.

-Nie chciałam cię obudzić, przepraszam - uśmiechnęłam się zakłopotana
-Już rano - powiedział ignorując to, co właśnie powiedziałam
-Dzień dobry - odpowiedziałam
-O mój boże! Która godzina? - krzyknął zaniepokojony
-Nie wiem, może siódma, lub ósma nad ranem

Justin uśmiechnął się

-Więc zapomniałem...ile płace za pokaz?
-Pokaz? - zapytałam. - To był po prostu pokaz?! Nie chcę twoich pieniędzy! - byłam zdenerwowana i zła, na to, co właśnie usłyszałam. To był zwykły, cholerny...
-Miłość... zaakceptuj to, ale Erick zrobi coś tobie. Złagodził ton unikalny klienta. On nie zaakceptuje maltretowania cię.
-Nie chcę! - krzyknęłam z gniewem i oburzeniem.
-Okej, nie będę zostawiać ci pieniędzy, ale dam je Erickowi, ponieważ i tak mają one duże znaczenie - odpowiedział sucho

Chłopak wstał i oddał mi ubrania

-Nie zostaniesz? Nie będziesz się kąpać? - spytałam naiwnie
-Nie będę kąpał się w tej dziurze! Oszczędź mi, Claire. - powiedział i z powrotem odwrócił się do mnie
-Ty-ty... - próbowałam powiedzieć, ale mnie wyprzedził.
-Ja? - spojrzał na mnie i uniósł brew
-Wrócisz? - spojrzałam mu prosto w oczy, ale szybko odwróciłam wzrok kończąc zakładać majtki i spodnie
-Tak, wrócę - mrugnął do mnie. -Muszę już iść, pa

I tak było, trzasnął drzwiami nie dając mi nawet buziaka na pożegnanie. Nie wiedziałam jak można być takim pięknym, seksownym, złym a jednocześnie słodkim. Był jak z bajki

_____________________________________________________
*Claire - 17 letnia DZIEWCZYNA (to nie tamten facet w poprzednim rozdziale, dla niego będzie osobne imię ((Nick)), przepraszam za zamieszanie, ale sama się zagubiłam)
(!W S Z Y S T K O|Z O S T A Ł O|J U Ż|P O P R A W I O N E|W|P O P R Z E D N I M|R O Z D Z I A L E!)

cholera Claire jesteś taka naiwna grrrrr

P R Z E P R A S Z A M!

wtorek, 24 grudnia 2013

02. W kierunku prostytucji

Płakałam całą drogę. Nie mogłam przestać płakać. Ponadto, co mi się stało, po tym wszystkim, śmiał się, bo nie powinnam tu być. Wracając płakałam szlochając. Między nami panowała przerażająca cisza, chociaż szczerze wolałam to, niż cokolwiek by gadał.

- Na litość kurwa! Nie rycz, wkurwiasz mnie, zamknij pysk i nie rycz, to nic ci nie da. Nie wiedziałam, że ktoś może być tak chamski, by opowiedzieć mu wszystko o mnie, tak, to mój ojciec. Osoba, która dała mi życie i zniszczyła je przez jedną grę.
- Chcę widzieć. Starałam się nie krzyczeć
- Nie ma potrzeby, żebyś wiedziała, zaraz dojedziemy - Powiedział z pół szyderczym uśmiechem na twarzy - Straciłaś ojca w grze, postawił na ciebie. On cię nigdy nie kochał.
- Kocha mnie! - Krzyknęłam - Jak mogłeś powiedzieć coś takiego kretynie? Zaśmiał się i natychmiast uderzył mnie w twarz swoją silną dłonią. Był bardzo silny. - Dowiedziałaś się prawdy, i pamiętaj. Nigdy nie podnoś na mnie głosu, suko.

Przełknęłam ślinę i opuściłam głowę, nie było mi łatwo z myślą, że on tak po prostu powiedział do mnie suka i uderzył mnie z taką siłą. Claire i łzy starały się mnie zamknąć, wyjrzałam przez okno i milczałam całą podróż, aż zatrzymał się przed nocnym klubem. Erick wysiadł, a ja za nim. Nigdy nie byłam w nocnym klubie, byłam w małych barach, patrzyłam z niedowierzaniem, dopóki Erick się nie odezwał.
- Zastanawiasz się, gdzie będziesz mieszkać? Cóż, tutaj jest twój nowy dom! Zaśmiał się ironicznie

To było okropne, nagie tańczące kobiety i mężczyźni nadrabiający swoje zaspokojenia. To był klub ze striptizem, nie wierzyłam. - Nick*, będziesz pakować ubrania dla tego dziecka - wskazał na mnie. Ona powinna zacząć już dziś. - Start. Co? - Moje nogi ugięły się - Skarbie drogie, dostałaś pracę, jeśli chcesz przeżyć, myślisz że będę trzymać cię za darmo? Pracujesz, jeśli chcesz jedzenie i schronienie. - Nie, wolałabym umrzeć na ulicy, zamiast robić to świństwo! Proszę, pozwól mi odejść, błagam. - Jesteś taka jak wszystkie. Podejmujesz się pracować? Albo będziesz siedzieć w ciemnym pokoju, zastanawiaj się, jak na razie pracujesz przez 3 dni.

Odwrócił się i stanął, patrząc na Nick'a, boję się, myślę, zdaję sobie sprawę z zaistniałej sytuacji, moje oczy nie wykazywały żadnych emocji. To było zdumiewające. Na moje urodziny, otrzymałam taki prezent. Nie spodziewałam się tego szczerze mówiąc. Nick pociągnął mnie za sobą i zabrał moją małą walizkę. - Nie bój się, to nic ci nie da.

Przechodziliśmy obok tych wszystkich osób, ci ludzie dali mi obrzydzenie na myśl, że będą dotykać moje ciało.
- Tak, jak usłyszałaś, mam na imię Nick, a ty?
- Claire. - odpowiedziałam.
- Ile masz lat?
- obchodzę dziś siedemnastkę. - odpowiedziałam smutno.
- Pokaż mi swoje ubrania. - chwycił moją torbę i ją otworzył, zobaczył lalkę, którą dała mi moja mama, jakieś koszule i brudne dżinsy. - Nie potrzebujesz tego. Dam ci radę: przyzwyczaj się do niego, lub będziesz miała z tego cierpiące konsekwencje. Erick jest nieznośny i bez litości dla nikogo! Następnie postępuj zgodnie z jego zasadami. Właśnie spotkałem cię i nie wiem, co mam ci powiedzieć, bo mi by to nie przeszkadzało, ale mam świadomość, że jesteś bardzo niewinna, prawie dziecko, które jest do tego zmuszone. Świat nie jest bajką.
- Wiem że... Co to jest "ciemny pokój"? - zapytałam.
- Cóż, byłem tam dwa razy i postanowiłem wrócić tutaj. To jest miejsce, w którym Erick zablokowuje cię na dużo dni bez jedzenia i picia, jeśli nie jesteś zgodna z jego przepisami. - Możesz założyć tutaj ten kostium, nie pokazuję za wiele.
- Nie pokazuje dużo?

To był malutki czarny biustonosz i szorty, które wyglądały bardziej na majtki. Zarówno pełno cekinów, które jako jedyne były szczelne. Jednym słowem: żart.

Ubrałam się i poczułam na sobie "ciepło", czułam się źle, widoczny był cały mój brzuch, moje nogi, a zakryte tylko partie intymne. Obrzydzało mnie to. Moje ciało praktycznie było sprzedawane dla kilku, starych i brodatych zboczeńców.
- Gotowa? Nadszedł czas. Możesz tańczyć? Wystarczy zatańczyć na szczycie sceny dla nich.
- Um... Oni będą mnie dotykać?
Nick popatrzył na mnie. - Tak, idź. Powiedział śmiejąc się. Będą cię dotykać i całować twoje małe ciało, patrz, widzisz?
- przełknęłam gulę śliny

Przyszliśmy na scenę, miałam przed sobą czerwoną kurtynę, jeszcze nie zaczął się "show" a już nie wiedziałam co robić.
- Słuchajcie, ludzie! Nowa dziewczyna przybyła z lalką w walizce! Claire.

Krzyczał i śmiał się. Nie rozumiem, dlaczego to robi. Na zapleczu traktował mnie dobrze. Tylko już z korytarza zaczynał traktować mnie jak idiotkę.
- Jesteś niewinna, kochanie? 
Ironiczna - Odezwał się inny. 
- Lubię takie niewinne dziewczynki jak ty! 
Będę wykorzystywać i nadużywać cię! - Powiedział inny zapatrzony w moje włosy. 

Byli chętni na mnie i zaczynałam się coraz bardziej bać!
- Po prostu brakuje jej odwagi powiedzieć, że jest dziewicą! - Powiedział Nick śmiejąc się głośno i dziko.

Tak, jestem dziewicą, ale wolałam odczekać jeszcze. Kurtyny wreszcie opadły i zaczął grać Enrique Iglesias - Dirty Dancer. Dziewczyny zaczęły tańczyć, a ja próbowałam naśladować je. Faceci krzyczeli jak zwierzęta. Każdy udał się do krawędzi sceny i dawał 100 dolarów zapłaty i tak dalej. Kto odważył się raz, drugi i trzeci, dostawał kolejne 100 dolarów. "Show" trwał. Claire zapytał, czy to moje pieniądze, powiedział, że połowa miała pójść w ręce Ericka jak zawsze. Szłam przez to okropne miejsce, z mężczyznami flirtującymi i dotykającymi mnie. Wreszcie wszystko skończyło się. Usiadłam i opuściłam głowę, dopóki nie poczułam dotyku czyjejś ręki na ramieniu. Wiedziałam, że to był moment, w którym będę musiała pójść do łóżka ze starym rupieciem i stracić dziewictwo. Chrapliwy, seksowny głos odbił się echem w moich uszach.
- Cześć - Jego uśmiech był przyjazny
- Co chcesz? spytałam przerażona

________________________________________________________________________
Kochani chciałam wam złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji świąt:) Dużo zdrowia, szczęścia, radości, odpowiedniej miłości i wszystkiego wszystkiego wszystkiego innego co jeszcze zachcecie:) Bardzo dziękuję za komentarze, choć jest ich nie wiele (nadzieja że będzie więcej nie umiera) to mam nadzieje że z rozdziału na rozdział będzie coraz więcej czytelników. Ten rozdział był dla mnie niezwykle trudny, ponieważ dzisiaj święta i było naprawdę ciężko bo latałam to przygotowując coś, sprzątając, to tłumacząc... Nie jestem pewna, czy jutro pojawi się następny rozdział, ponieważ nie będę miała zbytnio czasu. Proszę, abyście uzbroili się w cierpliwość:) (najpóźniejszy czas dodawania rozdziałów to tydzień!)

ps. jeśli są jakiekolwiek błędy, proszę mi napisać! z góry dziękuję, kocham was:)xox

((*Nick - kolega Ericka (zmieniłam imię, bo Claire to dziewczyna), przepraszam za zamieszanie))

poniedziałek, 23 grudnia 2013

01. Postawiona w grze

Byłam w swoim pokoju, słuchając dźwięków z kasyna mojego ojca, lub byłego kasyna, mieszkaliśmy nad nim, więc mogłam usłyszeć wszystko. Mój ojciec był całkowicie załamany, bo właśnie po raz kolejny przegrał w grę i stracił kolejne pieniądze. Ale nadal się trzymał, albo przynajmniej starał się trzymać końca gry. Mało brakowało, żeby tylko stracić dom, uzależnienie zapanowało nam nim. Chwyciłam mój pamiętnik i zaczęłam wszystko w nim opisywać, co dzieje się przez wszystkie dni w moim życiu, moja najlepsza przyjaciółką, Emma, właśnie przeprowadziła się do innego miasta. Zostałam sama. Moja matka zmarła, gdy miałam zaledwie siedem lat i dzisiaj, 23 października stuknęła mi siedemnasta. Smutno mi, to oczywiste, nie jest łatwo po śmierci kogoś, kto był dla ciebie najważniejszą osobą w życiu. Od dziesięciu lat marzę, żeby była obok mnie, budząc mnie pocałunkami i śpiewając Happy Birthday specjalnie dla mnie z babeczką w swoich delikatnych, matczynych, pełnych opieki rękach, jak zwykle, byłam szczęśliwa, a następnie, po nie otrzymaniu żadnego prezentu, wiedziałam, że jestem szczęśliwsza bardziej. Zrobiłabym urodziny, gdziekolwiek by była. Momentalnie usłyszałam więcej ruchu pochodzącego z kasyna, nie było mnie tam, więc wyszłam z mojego pokoju, zbliżyłam się do dziwnej, metalowej rury prowadzącej zepsutą wentylacją, aby móc zrozumieć, co mówią.

- Nie pamiętasz, Nate! Jak mi zapłacisz? To kasyno jest już moje, twój dom teraz też jest mój! - Nasz dom? Nie wierzę, że to zrobił tata, przełknęłam ślinę ocierając napływające łzy i ponownie wsłuchałam się w ich konwersacje - Tak będziesz w stanie mi zapłacić? - Powiedział wysoki, gruby, jasnobrązowo włosy mężczyzna.
- Nie mam nic Erick wybacz mi, ale nie możesz sobie na to pozwolić! Oszczędź mi tylko ten jeden raz, błagał ojciec.
- Wiesz dobrze, jaka jest gra Nate, gra to gra. Albo mi płacisz, albo wiesz jak skończy się twoje życie, prawda? Powiedział z ironią Erick, moje serce zaczęło momentalnie przyspieszać w momentalnie energicznym tempie, czy my właśnie straciliśmy wszystko?
Ojciec schylił głowę i powiedział:
- Nie wiem, jak mogę ci zapłacić Erick. Nie mam nic w głowie, nie mam nic, nie mam pieniędzy, nie mam domu...
- Wymyśl coś szybko, czekam aż zaproponujesz coś, teraz! Chcę płatności Nate - Wskazywał - Masz jedną, ostatnią rzecz. Twoją jedyną nadzieją, by przeżyć. Ale wiesz, co? Cała nadzieja ma cenę, a jeśli chcesz, żeby żyć i spłacić dług, daj mi coś
- Co? Powiedz mi, powiedz mi co?! - Tata powiedział zdesperowany.
- Twoją córkę! Jedyną rzeczą, która pozostaje dla ciebie - Uśmiechnął się zwycięsko.
- Dlaczego moja córka? Zwariowałeś? Ona jest tylko dzieckiem, ma ukończone 17 lat właśnie dzisiaj, nie rób mi tego, Erick! Ona nadal jest przerażona, gdy była mała, straciła matkę, miała zaledwie 7 lat... - Ojciec znów błagał
- Nie dam ci jeszcze jednej szansy, Nate, płacisz mi córką, lub oboje wyjdziecie z tego nieżywi!

Słysząc, że moje serce zgięło się ze strachu, zaczęłam się modlić, żeby mój ojciec pomyślał o czymś innym, jak wynagrodzenie, tato wciąż nie powiedział, ale Erick nadal nalegał, wydawało się, że chce tylko mnie w każdym razie. Nie miałam nic w głowie, oprócz starych, tłustych, brodatych frajerów dotykających mnie... - Nie, Erick, pomyśl o czymś innym! Nie oddam jej! - Dobrze, dobrze Nate, widzisz, nie masz więcej domu, nie masz pracy, utraciłeś kasyno, twoje jedyne źródło pieniędzy, bez jedzenia, jak twoja córka przeżyje? Oby dwoje nie macie dachu, to tylko kolejna walka. To jest to, wyciągając pistolet przyłożył mu go do skroni - Jak mi zapłacisz? Mów teraz, albo pójdziesz do nieba, lub piekła. Ty decydujesz. Tatuś zaczął płakać i odpowiedział:
- Możesz ją wziąć, trzecie piętro domu, jej pokój jest czwarty

Moje serce prawie wyskoczyło przez usta, chciałam umrzeć w tej chwili, straciłam wszystko, co miałam, a mój ojciec oddaje mnie z taką łatwością. Mówiłam mu, żeby przestał grać, ale bez skutku, facet już wstał od stołu po mnie, chciałam biec, ale moje nogi nie słuchały mnie. Kiedy był coraz bliżej, zaczęłam wkońcu biec, złapałam mój pamiętnik i lalkę, którą matka dała mi przed śmiercią, pobiegłam do drzwi ile sił w nogach, lecz Erick był szybszy ode mnie. Znalazł się w szybkim tempie na klatce schodowej, zobaczył mnie i krzyknął: 
- Hej dziewczyno, gdzie ty się wybierasz? Teraz jesteś moja!

Próbowałam uruchomić windy, lecz nie byłam w stanie, potknęłam się i upadłam na podłogę. Próbowałam wstać, ale nie mogłam, przeczołgałam się do windy, ale Erick pociągnął mnie za nogi, trzymałam mocno czerwony dywan na podłodze, który zwyczajnie nie pomagał. Złapał mnie. Mój ojciec prosił go, żeby mnie nie zranił, przez całe moje ciało przepływała złość na ojca, nie mogłam znieść tego, jak zareagował, nie mogłam znieść tego, ze wogóle mnie oddał. Udaliśmy się do jego samochodu, złapałam się pachołków, które stały obok drzwi wejściowych, kopnął je, co wcale mi nie posłużyło i skończyło się moimi zranionymi palcami, z których tym razem nie przestała sączyć się przerażająca czerwona substancja. Wiedziałam, że będzie stać go na więcej, jednak w tej sytuacji już niewiele. Chciałam skończyć w piekielnym miejscu. Nie wierzyłam w jakikolwiek ratunek na 99%, chociaż ten 1% był przeznaczony dla myśli, że mój ojciec wróci do sytuacji odzyskania mnie, która nie miała najmniejszego miejsca w jego głowie.
_________________________________________________
KTOŚ TO WOGÓLE CZYTA?!:(

Wprowadzenie

On jest niegrzeczny. To nie jest dobre dla nikogo, nikt nie ma ochoty stykać się z myślą, że jest zabójcą tak dla zabawy. On jest złym facetem z pustym sercem, ma szatański umysł, lecz piękny uśmiech. Jest atrakcyjny, uwodzicielski. Jest romantyczny, piękny, wrażliwy, niewinny. Zawsze spodziewałam się więcej od innych niż siebie. Martwa dusza, Nieziemska przyjemność. Co ich łączy? Prawa do życia zbir, ciemne ścieżki. Nie ma odwrotu.
________________________________________________________________________
Fanfiction jest tłumaczony przeze mnie, od razu mówię że nie mam jakiś uzdolnień w tłumaczeniu, a wręcz są one zerowe i nie oszukując się wiecie jakie mam metody.
Nie próbuję Was w jakikolwiek sposób zniechęcić tym co teraz powiedziałam.
Zachęcam do czytania, bo warto (moim zdaniem)
Rozdziały tłumaczę w swoim czasie, nie podaję dokładanych terminów bo naprawdę nie mam zielonego pojęcia, jak to będzie wyglądać.

((jeśli chcesz być informowany o nowych rozdziałach na twitterze → napisz swój username w komentarzu))