piątek, 27 grudnia 2013

03. Pierwszy klient


-Nic, ja tylko mówię cześć - zaśmiał się. -Jak masz na imię?
-Claire*, a ty?

Próbowałam trochę zmniejszyć napiętą atmosferę między nami. To dziwne, bo w tej chwili znajdowaliśmy się w mojej obecnej pracy, a on dalej wydawał się miły.

-Justin, ale wielu mówi Drew lub Bieber, a ile masz lat? Jego oddech zmieszany był jednocześnie ze świeżą miętą i alkoholem wydychanym przez nos co aż zawracało mi w głowie.
-17 - powiedziałam rumieniąc się.
"Bardzo młoda i już tu pracuje" - pomyślał.
-Widziałem, że nie za bardzo byłaś przyzwyczajona do sceny - zaśmiał się.
-Tak, jestem nowa w tej branży - powstrzymałam śmiech
-Zdałem sobie sprawę... nigdy nie widziałem cię tutaj.

Czas mijał, a on zapłacił za mojego drinka. Rozmowa była całkiem przyjemna. Zanim się zorientowałam, moje usta były już przyklejone do jego, pocałunek był ciepły i słodki, odzyskałam spokój w tym samym czasie. Nasze języki toczyły walkę, magiczne uczucie. Wydawało się, że wszystko wokół nas znikło, a ja zapomniałam gdzie jestem. Zatrzymaliśmy pocałunek.

-Chodźmy gdzieś w bardziej prywatne miejsce - powiedział słodko łapiąc mnie za rękę.

Nie bałam się, to znaczy... nie myślałam już nawet o tym, co robimy. Czułam jak mój żołądek wywraca fikołki, nie byłam na to przygotowana, a tym bardziej nie czułam się dobrze i wygodnie obok Justina.


...


Doszliśmy do pustej sali, była najlepsza w pomieszczeniu. Wróciliśmy szybko do pocałunku. Czułam jego ręce pieszczące moje plecy, podczas gdy niemal leżałam na nim.

Justin opuścił moje ramiączka. Wzdrgnęłam się

-Co? - uniósł brwi i spojrzał na mnie
-Ch-chodzi o t, że nie jestem przygotowana, przepraszam, muszę wyjść i porozmawiać z Erickiem. Nie zrobisz tego, a tym bardziej teraz i to z nieznajomym! Idę złożyć skargę do niego/

Poszłam szybko do drzwi, aby otworzyć aż Justin przytrzymał je ręką

-Czekaj! Boisz się, prawda? Dlaczego się boisz?
-Nie boję się! - odpowiedziałam szybko drżącym głosem - Tak, trochę się boję. Musiałam tu przyjechać, nie będę wdawała się w szczegóły, ale nie powinno cię to obchodzić, jesteś tylko jednym z tych, którzy przyjeżdżają tutaj, aby bawić się naszymi ciałami!
-Poczekaj, jesteś dziewicą?
-Tak, jestem, więc nie jestem na to gotowa, przepraszam. Teraz możesz iść i wybrać kogoś bardziej doświadczonego

Spojrzałam na Justina, wierząc, że będzie to dokładnie to, co by zrobił, gdyby wstał z łóżka i podszedł do mnie. Odgarnął kosmyk moich włosów za ucho, pogłaskał moją twarz i spojrzał mi w oczy.

-Uspokój się, nie zaboli, obiecuje, dobrze? Zaufaj mi
-Ja-ja-nie mogę. - mój oddech stał się bardziej ciężki, a moje serce zaczęło przyspieszać jeszcze bardziej z obawienia. Zamknęłam oczy
-Proszę zaufaj mi.

Jego słowa odbiły mi się echem w uszach. Powiedział to takim chrapliwym i seksownym głosem. On jest dla mnie taki miły... To było wszystko takie słodkie i soczyste, że się poddałam.

Justin posadził mnie na kolanach oplatając moje nogi wokół jego pasa, dając mi w zamian kilka pocałunków. Wyłączył światła i położył mnie na łóżku, co dało mi dziwne uczucie, byłam już trochę podekscytowana. Jego ręce zeszły prosto do moich piersi, gdzie dołączył do nich i zaczął je delikatnie lizać. Z prędkością zrzucił ze mnie stanik i lekko zaczął ssać mojego lewego sutka masując je. Ciężko oddychałam. Jedną ręką ściągnął ze mnie shorty wraz z majtkami i zaczął masować moją łechteczkę, co dało mi o wiele większy przyrost emocji. Uniosłam biodra nieznacznie ze względu na przyjemności, chcąc więcej. Justin wstał, zdjął bluzkę i spodnie, pozostawiając tylko białe bokserki. Zaczął całować mnie po całym ciele. Zaatakował mnie ponownie biorąc moje majtki zębami, zostawiając mnie zupełnie nagą. Rozkraczył moje nogi, gdzie od razu wsunął we mnie dwa palce. Jego palce robiły koliste ruchy, pocałował mnie i wyciągnął ze mnie rękę. Jęknęłam mu w usta. Ponownie ściskając moje piersi, tym razem z większą siłą wziął swojego kolegę. Znowu zaczął całować mnie po całym ciele dochodząc do mojego intymnego miejsca, dotknął je swoim członkiem wchodząc we mnie. Strach ponownie wrócił, ból był nie istniały. Jęknęłam mu do ucha. Wbiłam paznokcie w jego tors, gdy zaczął się poruszać. Pierwszy ruch był miękki i powolny, ale od razu zwiększył prędkość i zmusił mnie do głośnego jęku. Chwycił mnie w pasie i obrócił mnie, że teraz byłam całkowicie na dole. Ponownie wbiłam paznokcie w jego plecy prosząc tym samym o więcej. Moje ciało wiło się, to było cudowne, aż wkońcu uwolnił się. Ścisnął moją talię przerzucając moje ciało nad nim i wkrótce poczułam jak jego gorący płyn zaatakował mnie. Moje zakłopotanie zniknęło, aż do kolejnego ruchu. Posadził mnie na swoich kolanach i znowu zaczął ssać piersi. Oboje mieliśmy nierówne oddechy.

-Zmęczyłaś mnie, Claire - Justin szepnął mi do ucha 

Nie miałam nic do powiedzenia, nie wiedziałam co mam robić, chłopak, który był prawiczkiem, nie wypadł źle. Nadal próbowaliśmy złapać regularne oddechy. Jego ochrypły głos wywoływał u mnie podekscytowanie, ale nie podobało mi się sposób, w jaki powiedział ostatnie zdanie. Wydawało się pół suche i aroganckie, przeciwieństwo do Justina, którego spotkałam godzinę temu. Spotkałam go bardzo niedawno i już mu zaufałam? Obudź się, Claire. Nie, nie mogłam. To dla mnie za dużo, zwłaszcza, że ten moment był dla mnie w wyjątkowy, w ten czy inny sposób.

Nadal siedziałam Justinowi na kolanach, naga. Całował moją szyję, masując jedną z moich piersi, a ja zadbałam o jego szyję. Spojrzałam na ściany zastanawiając się, co właśnie się stało... Pierwszy mój przeznaczony właśnie dla niego?

...

Obudziłam się i pamiętałam wszystko, co się stało. Justin wciąż był obok mnie, spał jak anioł, tak pięknie. Przebiegłam ręką w jego blond włosach, na co się zgodził.

-Nie chciałam cię obudzić, przepraszam - uśmiechnęłam się zakłopotana
-Już rano - powiedział ignorując to, co właśnie powiedziałam
-Dzień dobry - odpowiedziałam
-O mój boże! Która godzina? - krzyknął zaniepokojony
-Nie wiem, może siódma, lub ósma nad ranem

Justin uśmiechnął się

-Więc zapomniałem...ile płace za pokaz?
-Pokaz? - zapytałam. - To był po prostu pokaz?! Nie chcę twoich pieniędzy! - byłam zdenerwowana i zła, na to, co właśnie usłyszałam. To był zwykły, cholerny...
-Miłość... zaakceptuj to, ale Erick zrobi coś tobie. Złagodził ton unikalny klienta. On nie zaakceptuje maltretowania cię.
-Nie chcę! - krzyknęłam z gniewem i oburzeniem.
-Okej, nie będę zostawiać ci pieniędzy, ale dam je Erickowi, ponieważ i tak mają one duże znaczenie - odpowiedział sucho

Chłopak wstał i oddał mi ubrania

-Nie zostaniesz? Nie będziesz się kąpać? - spytałam naiwnie
-Nie będę kąpał się w tej dziurze! Oszczędź mi, Claire. - powiedział i z powrotem odwrócił się do mnie
-Ty-ty... - próbowałam powiedzieć, ale mnie wyprzedził.
-Ja? - spojrzał na mnie i uniósł brew
-Wrócisz? - spojrzałam mu prosto w oczy, ale szybko odwróciłam wzrok kończąc zakładać majtki i spodnie
-Tak, wrócę - mrugnął do mnie. -Muszę już iść, pa

I tak było, trzasnął drzwiami nie dając mi nawet buziaka na pożegnanie. Nie wiedziałam jak można być takim pięknym, seksownym, złym a jednocześnie słodkim. Był jak z bajki

_____________________________________________________
*Claire - 17 letnia DZIEWCZYNA (to nie tamten facet w poprzednim rozdziale, dla niego będzie osobne imię ((Nick)), przepraszam za zamieszanie, ale sama się zagubiłam)
(!W S Z Y S T K O|Z O S T A Ł O|J U Ż|P O P R A W I O N E|W|P O P R Z E D N I M|R O Z D Z I A L E!)

cholera Claire jesteś taka naiwna grrrrr

P R Z E P R A S Z A M!

3 komentarze:

  1. Następny jak najszybciej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę bardzo dobrze przetłumaczone i wgl, wszystko jakoś w końcu wygląda. Czekam na więcej. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. cudny rozdział!! kocham

    OdpowiedzUsuń